Prawie każdy, kto uczy się drugiego języka obcego, mówi w pewnym momencie to samo zdanie: „ten idzie mi jakoś łatwiej”. Zwykle dodaje, że pewnie ma szczęście albo trafił na lepszy moment w życiu. Bardzo rzadko ktoś domyśla się prawdziwego powodu — a on jest konkretny, opisany w badaniach i, co najważniejsze, można go świadomie wykorzystać.
Ucząc od ponad dwudziestu lat polskiego, angielskiego i rosyjskiego, widzę tę różnicę na każdym kursie. Osoba, która ma już za sobą jeden język obcy doprowadzony do sensownego poziomu, uczy się drugiego szybciej — nawet jeśli te dwa języki nie mają ze sobą nic wspólnego. Warto zrozumieć, dlaczego, bo z tego wynika kilka bardzo praktycznych wniosków.
Nie przenosisz słówek. Przenosisz sposób pracy
Pierwsze wyjaśnienie, jakie przychodzi do głowy — „bo słowa są podobne” — jest najsłabsze. Owszem, między polskim a rosyjskim istnieje spore pokrewieństwo leksykalne, a angielski jest pełen zapożyczeń z łaciny, które rozpozna każdy Polak. Ale ten sam efekt widać u osoby, która po angielskim bierze się za japoński, gdzie nie ma dosłownie nic wspólnego.
To, co naprawdę się przenosi, jest mniej widoczne i dużo cenniejsze.
Wiesz, jak wygląda droga
Osoba ucząca się pierwszego języka obcego nie ma pojęcia, ile to trwa. Po trzech miesiącach wciąż nie rozumie filmu bez napisów i wyciąga wniosek, że nie ma talentu. Osoba, która przerobiła to raz, wie, że po trzech miesiącach nikt nie rozumie filmu, i że to normalny etap, a nie porażka. Ta jedna rzecz — realistyczne oczekiwania — decyduje o tym, kto rzuca naukę w piątym miesiącu, a kto zostaje.
Umiesz nie rozumieć i się tym nie przejmować
W literaturze nazywa się to tolerancją niejednoznaczności. Początkujący, słysząc nieznane słowo, zatrzymuje się na nim i traci całe następne zdanie. Ktoś doświadczony przechodzi dalej, wyłapuje sens z kontekstu i wraca do tego słowa później. To nie jest cecha charakteru — to nawyk, który wyrabia się na pierwszym języku i działa od razu na drugim.
Masz szufladki na gramatykę
Najciekawsza część. Ucząc się pierwszego języka obcego, człowiek po raz pierwszy w życiu naprawdę zauważa, że język ma budowę: że istnieje coś takiego jak przypadek, aspekt, czas dokonany, rodzajnik. Nawet jeśli w drugim języku te kategorie działają zupełnie inaczej, sama świadomość, że one istnieją i czemu służą, oszczędza całe tygodnie.
Widać to najlepiej u Polaków uczących się rosyjskiego. Przypadki i aspekt czasownika, czyli dwie rzeczy, które obcokrajowcom zajmują rok, Polak rozumie w kilka dni — nie dlatego, że zna rosyjskie końcówki, tylko dlatego, że wie, po co one w ogóle są. Odwrotnie działa to u Anglika uczącego się polskiego: końcówek musi nauczyć się od zera, ale jeśli wcześniej miał niemiecki albo łacinę, wie przynajmniej, czego szukać.
Wiesz, co u ciebie działa
Po pierwszym języku człowiek wie o sobie rzeczy, których wcześniej nie wiedział: czy zapamiętuje ze słuchu, czy z zapisu, czy potrzebuje reguły przed przykładem, czy odwrotnie, ile realnie jest w stanie usiąść nad książką bez przerwy. Przy drugim języku nie traci już pół roku na sprawdzanie tego na sobie.
Czego to nie załatwia
Uczciwie: drugi język jest łatwiejszy, ale nie jest łatwy. Są trzy rzeczy, których żadne doświadczenie nie skróci.
Słownictwa i tak trzeba się nauczyć. Kilku tysięcy słów nikt za ciebie nie przeniesie. Tu doświadczenie pomaga tylko o tyle, że wiesz, jak się ich uczyć skutecznie.
Wymowa bywa trudniejsza, nie łatwiejsza. Nawyki z pierwszego języka obcego potrafią przeszkadzać. Polak, który dobrze mówi po angielsku, często przenosi angielską intonację na rosyjski, gdzie brzmi ona obco. To się nazywa interferencja i wymaga świadomej pracy.
Podobieństwo bywa pułapką. Im bliższe języki, tym więcej fałszywych przyjaciół. Rosyjskie запомнить nie znaczy „zapomnieć”, tylko dokładnie odwrotnie — „zapamiętać”. Czeskie čerstvý to „świeży”. Osoba ucząca się od zera nie ma szans popełnić takiego błędu, bo niczego nie zakłada.
Jak to wykorzystać, zamiast tylko o tym wiedzieć
Zacznij od przypomnienia sobie, co działało. Zanim otworzysz nowy podręcznik, poświęć kwadrans na uczciwą odpowiedź: co przy pierwszym języku dało ci najwięcej, a co było stratą czasu. Prawie każdy wie, że fiszki mu nie służą albo że bez pisania ręcznie nic nie zostaje — i prawie każdy przy drugim języku i tak zaczyna od nowa od tych samych błędów.
Nazwij różnice zamiast się na nie oburzać. Kiedy trafisz na konstrukcję, której nie ma w twoim pierwszym języku obcym, nie traktuj jej jak dziwactwa. Zapisz wprost: „w angielskim jest rodzajnik, w polskim go nie ma, więc określoność wyrażam szykiem”. Świadome porównanie zapamiętuje się dużo lepiej niż wykuta reguła.
Nie skracaj poziomu A1. To najczęstszy błąd osób doświadczonych. Wydaje im się, że podstawy mają z głowy, więc przeskakują do B1, a potem po pół roku okazuje się, że mówią płynnie z fundamentem pełnym dziur. Poziom A1 przy drugim języku przechodzi się szybciej — ale się go przechodzi.
Idź poziomami do końca. Największa strata nie polega na tym, że ktoś uczy się wolno, tylko że zatrzymuje się w połowie drogi, bo materiał się skończył. Doświadczenie z pierwszego języka daje najwięcej wtedy, gdy masz przed sobą pełną drogę i widzisz jej koniec.
Wniosek
Jeśli masz już za sobą jeden język obcy doprowadzony do poziomu, na którym potrafisz się dogadać, to najtrudniejszą część pracy masz zrobioną — tylko nie w tym języku, w którym myślisz. Zrobiłeś ją w sobie: umiesz się uczyć, wiesz, ile to trwa, i nie panikujesz, gdy przez trzy miesiące nie widać postępu.
Drugi język to nie jest ta sama góra od nowa. To ta sama góra, ale ze szlakiem, który już znasz.
Uczę polskiego, angielskiego i rosyjskiego od ponad dwudziestu lat i jestem autorką dwudziestu czterech podręczników do tych języków — pełnych kursów od A1 do C2, tą samą metodą. Jeśli zastanawiasz się, od którego poziomu zacząć, napisz do mnie kilka zdań w języku, którego się uczysz, a odeślę je z zaznaczonymi błędami i uczciwą oceną poziomu. Bezpłatnie.
Kursy: polski dla obcokrajowców A1–C2 · angielski A1–C2 · rosyjski A1–B2 z przygotowaniem do TORFL · GCSE Polish (AQA 8688)

